Kolejny monitor LCD przeszedł pomyślnie operację reanimacji i jeszcze nie tak szybko powiększy wysypisko śmieci. Jego problem "z dobrą kondycją" jest dosyć typowy: gaśnie mu podświetlenie. To ostatnio jakaś masowa przypadłość. Diagnoza w sumie nie jest skomplikowana. Większym problemem jest realizacja działań naprawczych.Pertraktacje z procesorem od świetlówek niewiele wniosły, to znaczy podświetlenie wyłączało się kilka sekund później, niemniej nadal się wyłączało.Podjęta decyzja (dla procesora) jest straszna, został usunięty siłą (znaczy lutownicą). Ta operacja dla starych typów jest dosyć złożona, wymaga kompletnego demontażu. Jakoś w nowszych typach konstruktorzy przewidzieli taką przypadłość i istnieje możliwość wyjęcia zespołu podświetlającego bez konieczności totalnej demolki.Wymiana CCFL na listwy ledowe nie jest skomplikowana. Próba techniczna przez montażem.W całej operacji należy zachować daleko posunięta czystość, gdyż każde niedociągnięcie jest później widoczne. Cóż, należy przyznać, że nie zadbałem w pełni o wszystko i ujawniło się to później. Musi być czysto do bólu.Trzeba było wrócić do pewnego etapu i usunąć paprochy, które w jakiś sposób się dostały pod folię. To chyba przez elektrostatykę, bo normalnie dbałem o sterylność.
Test działania po reanimacji jest pozytywny. Odpaliłem DOS'a z kompa, do którego przyłączyłem monitor. Obraz nie gaśnie, podświetlenie spełnia swoją funkcję. Nawet odpaliłem swój stary program emulatora EPROM (w wersji starożytnej czyli DOS'owej). Ostatnio przy "wentylacji" archiwum CD'ów namierzyłem kilka tematów związanych z "produkcją" programów do EPROM dla płyt PC'towych. Tak się zastanawiam, czy nie napisać kilku postów w tym temacie, bo ta wiedza chyba nie jest popularna a z drugiej strony może pociągnąć pewną koncepcję w tym temacie do końca. Dawno, dawno temu (to jak cytat z Gwiezdnych wojen

