♬ ☘ Moja muzyka do majstrowania ♬ ♬ ♬ ☘
♫ ♩ ♪ The Birthday Massacre ⚡ ☘ ⚡ Hide and Seek ♪ ♩ ♫
https://youtu.be/BhdndnuCkko
Miliwoltomierz o zakresie 400mV idealnie wręcz nadaje się jako indykator temperatury, choć współpraca z czujnikiem MCP9700 wymaga drobnych zabiegów. Jak pamiętamy generowanie przezeń napięcie to sztuczne zero na poziomie +500mV, od niego liczona jest dodatnia lub ujemna wartość zależna od temperatury w kwocie 10mV/°C. Taki zakres napięć nieco koliduje z parametrami wejścia mierniczka neonowego, zatem jedyne co trzeba wykonać, to pozbyć się tego przesunięcia 0.5V. Z układowego punktu widzenia nie jest to jakos specjalnie skomplikowane, ale pewną trudnością może być to, że pracujemy z malusimi w sumie sygnałami, na poziomie setek a finalnie dziesiątek miliwoltów.
Do wymazania 500mV z naszej rzeczywistości użyjemy wzmacniacza operacyjnego w układzie sumatora nieodwracającego. A tak! Jest takie cudo, powstaje na bazie zwykłego wzmacniacza o dodatnim Ku i pewnej sztuczki z dzielnikiem wejściowym. Zerknijmy na dokumentację do LM158: http://www.ti.com/lit/ds/symlink/lm158-n.pdf a konkretniej na rysunek o sumatorze:

W błyskawicznym ujęciu działa to tak, ze dla R wszystkich jednakowych Ku wzmacniacza nieodwracającego jest równe Ku = 1+R/R = 2. Aby nie zmieniać proporcji, sygnał wejściowy na końcówce (+) nie jest podawany bezpośrednio, ale z dzielników R-R dających połowę sygnału. Całkowite Ku układu wyniesie zatem 1, na wyjściu otrzymamy sumę arytmetyczną napięć wejściowych. Ja przyjęłam tak, ze napięcia V3,4 są 0V, czyli zwarcie do masy, do sumowania idą te z dzielnika na wejściu nieodwracającym W.O. Cały schemat konwertera napięć wygląda tak:

Aha, wypada wspomnieć, że -0.5V robimy z zasilanej poniżej masy LM385-1.2, dokładnie wycyrklowanie napięcia zapewnia potencjometr wieloobrotowy w roli dzielnika-zadajnika.
No i dochodzimy do wyboru elementów.
Po pierwsze użycie wzmaczniacza operacyjnego i praca z napięciami ujemnymi wymaga symetrycznego zasilania. Tu z pomocą przychodzi kawałek złomu elektronicznego, o którego sens istnienia pytałam parę dni temu, a dokładnie miniaturowa przetworniczka DC/DC 5V na 5V ale izolowana. Przy jej pomocy i drobnej machlojki z kolejnością wyjść otrzymamy +/-5V do zasilania całości.
Druga rzecz to sam wzmacniacz operacyjny. Oczywiście jak ktoś lubi zabawy w chowanego i metafizykę to może wstawić nieskompensowany ULY741, gwarantowana dobra zabawa, szczególnie przy niskim zasilaniu. Ja dziś jednak nie w nastroju zupełnie, postanowiłam wykorzystać wydłubany ze starych rupci precyzyjny wzmacniacz AD708 firmy Analog Devices:
Fotostory za koleją następujące:
Przetworniczka przed ekstrakcją ze zwłok.
Tu modułek-dawca wzmacniacza AD708.
Główne elementy z odzysku razem:
Kilka ujęć na powstały naprędce druciaczek - niebieskim potkiem ustawiam -500 mV
Wystawka moja wieczorna w działaniu.
V543 - kontrola wewnętrzna i jak widać jest drobny rozjazd
V640 - napięcie na żywca z MCP9700, pięćset-odrobinkę mV, na zewnątrz było w okolicach 2°C.
Ponownie V640 gościnnie podczas tuningu potkiem offsetu 500mV dla sumatora.
V628 mierzy napięcie wyjściowe z układu, kropkę przesuwamy sobie w myślach o jedno oczko w lewo.
Do wskazań V640 pasuje nieźle całkiem.
Tak ogólnie to sorry very, ale dłubanie i robienie zdjęć gdy zaczyna się wieczorny chłodek skutkuje rozjazdami w wynikach, ale consensus z zabawy jest taki, że przy pomocy banalnego dodatkowego układu można mieć neonowy termometrzyk, w tym układzie o zakresie temperatury -40..+40°C. I to bez robienia miernikowi krzywdy. Oczywiście, gdy potrzeba pomiarów tylko wewnątrz, dla wyłącznie dodatnich temperatur, można spokojnie dać LM35 zapinając bezpośrednio do wejść V628 - będzie działać wyśmienicie, czego na dobranoc życzę.




