Miały od spodu porządną blachę, wszystko skręcone na śruby (M4) a nie jak obecne na badziewne wkręty, co to po pierwszym rozkręceniu się przekręcają i już nie trzymają. Rzutowało to co prawda na ich wagę, ale przynajmniej ciężar zwisającego ze stołu kabla nie ściągał klawiatury na podłogę.
Klawiatury z tamtych czasów miały od spodu jeszcze przełącznik: XT ↔ AT (dopiero później pojawiły się takie, co miały autotetekt, czy są podpięte do PC-XT czy PC-AT.
Po rozebraniu do rosołu (o matko, co tam można znaleźć)Same klawisze poszły do pralki a reszta pod porządny odkurzacz.
Po kosmetyce:
W swoich śmieciach znalazłem jeszcze jedną klawiaturę 84-klawiszową. Używałem takich tak długo, jak się dało (gdzieś do roku 2000). Nadal uważam, że 84-klawiszowa jest pod względem egronomicznym lepsza od 101-klawiszowej. Twierdziłem, że wymrę jak dinozaury a się nie przystosuję do 101-klawiszowej, więc wielu zaprzyjaźnionych ludków po całej Polsce wiedziało, że potrzebuję takich (84-klawiszowych), toteż dostawałem takie. Nadal jestem słabo przystosowany do obecnego świata
Ale ta klawiatura ma w sobie coś,
Ponoć teraz zaczynają się pojawiać w sprzedaży takie klawiatury z klikiem, takie wypasione, za kupę kasy...


