Zasilacz Meratronik P303 - rewitalizacja (palcem na wodzie)
: czwartek 28 cze 2018, 13:46
Taki oto klamot się przydarzył wczoraj - Meratronik P303 w stanie wizualnym całkiem niezłym oraz z elektroniką uszkodzoną, na wyjściach jest ponad +/-50V i brak podatności na regulację. Co gorsza jak się okazało po dłuższej chwili pracy z okolic potencjometru regulacyjnego od napięcia leci dym. Dalszych eksperymentów nie było, aby nie pogłębić zniszczeń, tylko oględziny i wietrzenie przykrego zapaszku.






Oczywiście zadaję klasyczne pytanie o schemat ideowy i/lub instrukcję serwisową w formie elektronicznej, ale to raczej dla spokoju sumienia niż z chęci reanimacji tego akurat egzemplarza, ponieważ wpadłam na pomysł zupełnego przeprojektowania wnętrzności urządzenia przy zachowaniu starego look&feel, który mi się po prostu podoba i klimatem pasuje do V543
Parametry oryginału w skrócie:
* dwa zależne tory zasilające, wiodący/śledzący zakres 0-40V @ 500mA max
* ograniczenie prądowe ustawiane zworami na tyle (to zgaduje akurat, na czuja nieco)
W moich realiach tak wysoka góra napięć nie jest przydatna, max to jest 25..30V, za to wydajność prądowa przydałaby się powyżej tych 0.5A, takie nice to have. Wiele razy już zdarzyło się w użytkowaniu zasilacza-Lucyferka, że podcięcie prądowe uratowało plątaninę na stole przez usmażeniem, zatem przestawianie Imax musi być w miarę komfortowe, sygnalizacja bieżących ustawień - widoczna i klarowna. Pomiary prądu i napięcia mogą być analogowe, nawet klimatycznie byłoby, w przypadku konieczności precyzyjnego wycyrklowania - po prostu zapnę multimetr.
Po nowemu chcę mieć tak:
* symetryczne 0..25/30V wspólna regulacja jedną gałką
* Imax co najmniej 0.5A z kilkoma progami podcięcia: np. 50/100/250/500 mA
* Możliwe dodatkowe niezależne tory +5 +12 @ 1A
Zasilacz ma być liniowy i zdatny do długodystansowej pracy ciągłej, żadne impulsowe wynalazki ani nic, nie lubię i już.
Główne założenie jest takie, aby wpasować się istniejącą płytę czołową bez konieczności wiercenia, zmiany opisów zatem tak:
1. podstawowy układ regulacji napięcia - jeden z wielu, jakie wyskoczyły na hasło `symmetrical supply schematic`, celuję w parę LM317/337 lub 2xL200
https://cdn.head-fi.org/a/34386_thumb.jpg

ale jest kilka innych fajnych konfiguracji, przykładowo:
http://1.bp.blogspot.com/_f6Eg2Cs0ozI/S ... tled-1.jpg

czy taki:
http://www.electroniq.net/sites/default ... -tl071.JPG

tu widzę układ mocy OPA501 f-my Burr-Brown i powinno zagrać ładnie.
Paradoksalnie ograniczeniem dla mnie jest jeden potencjometr wieloobrotowy (jego gałka,opis, miejsce na płycie), to znaczy z jedną sekcją, są takie dualne 10xobrót w sklepach internetowych, ale ceny mają z koziej trąbki, a helipotów zwykłych sporo u mnie, różnych.
Oczywiście pozostaje zagadnienie parametrów napięciowych transformatora, nie mierzyłam tam nic jeszcze, ale to sprawa do ogarnięcia - najwyżej się z kimś pozamieniam na inne żelazo, w obudowie sporo jest miejsca i chassis typu klatka daje spore możliwości montażowe, nawet dwóch Tr.
2. ogranicznik prądowy - zgodnie z dokumentacją LM3xx/L200, konfiguracja rezystorów ogranicznika przekaźniczkami, zwierającymi równolegle kolejne R (tak mam w Lucyferku, działa idealnie), sygnalizacja przy pomocy led-a RGB w miejscu kontrolki od zasilania. Aktualnie ona ma czerwony łebek, ale mam na oku taką przezroczystą, kolor kontrolki pokaże aktualne ustawienie Ic max (np. czerwona 500mA...niebieska 50mA). Zmiana konfiguracji ogranicznika - przełącznik z ośką w miejscu aktualnego potencjometru `tracking`. Nie musi mieć gałki, mogę go spokojnie ruszać szerszym śrubokrętem, jak aktualnie nastawia się istniejący tam potencjometr. Możliwa opcja cyfrowa - i wtenczas będzie pushbutton, ale to chyba przekombinowane jednak.
3. wskaźniki analogowe - koniecznie zagospodaruje to co jest, tylko skala woltomierza zostanie zmieniona na 0..25 albo 0..30, okaże się. Z amperomierzem podobnie, w przypadku podniesienia Imax. Skan, korekta obrazka, wydruk na sztywnym papierze kredowym (kartonie), jak dyplomy. Tu mam pole manewru, ponieważ mierniki na froncie to `gołe` ustroje, posobnik/bocznik (w formie elektronicznej) to ta płytka, którą widać na zdjęciu a do której dokręcone były zaciski ustrojów. No, Pani z Kosą mało co uciechę by miała, ale jednak instynktu nie straciłam. Chcąc sprawdzić czy woltomierz jest ok myślę - podłączę baterie 9V, przecież do 50V skala jest ale jednak zmierzę go omomierzem pierwej. No i na zakresie 20k oba na 1/5 skali a rezystancja ustroju pokazała się jakieś ~2.2k. I byłoby po woltomierzu.
4. zaciski wyjściowe - sensing i output pewnie zostaną jak w oryginale, opisane ładnie przecież. Jeżeli zdecyduje się na dodatkowe 5/12V to pewnie terminale dam na zadzie.
5. przełączniki pomiar dodatnie/ujemne U/I - zostają oczywiście, w sumie to że ustroje są bez ograniczników jest ułatwieniem, bo w przypadku amperomierza odpada mi problem chwilowego rozwierania się obwodu przy przełączaniu miernika z kanału na kanał. Tu mogę boczniki (rezystory pomiarowe) mieć na stałe, przełączany będzie sam ustrój, układowo wygodnie nawet. Z woltomierzem problemu nie ma.
6. fontanienka i wiatraczek - do środka Raspberry PI Zero Wifi, na tym SCPI umozliwiający zdalne monitorowanie urządzenia (I,U,T) przy pomocy taniego przetwornika A/C i DS1820
No i może wyjaśnienie dlaczego tak od razu rezygnuje z naprawy oryginalnej elektroniki z końca lat 70-tych. Otóż, chcę mieć z tego ustrojstwa pociechę w warsztacie a nie gadżet do pokazywania że mam. Ma być urządzeniem pewnym i bezpiecznym dla współpracującej elektroniki, a skutki niewłaściwej naprawy (bo np. coś przeoczyłam albo z niewiedzy nie uwzględniłam jakichś dodatkowych czynników) mogą być fatalne i kosztowne, a konstrukcja tego zasilacza nie jest trywialna. No i cóż, jeżeli moje własne rozwiązanie jednak pójdzie w szkodę i spowoduje zniszczenia - dość precyzyjnie wiem do kogo mieć pretensje.
Tyle z ogólnych wytycznych kierunkowych, póki co mam pisaninie do EdW więc i tak dłubać nic nie będę, może w międzyczasie znajdzie się pdf z instrukcją, zobaczymy.
Jakie są warunki brzegowe to napisałam, priorytetem jest dla zachowanie klimatu panelu frontowego Meratronik P303.
Za konstruktywne pomysły czy komentarze na temat przedstawionych wyżej pomysłów z góry bardzo dziękuje, znacznie lepiej mieć szeroki wybór niż pustą kartkę. Za powstrzymanie się od `ale fajny || ja nie mam` również dziękuje.
Póki co tyle.
Oczywiście zadaję klasyczne pytanie o schemat ideowy i/lub instrukcję serwisową w formie elektronicznej, ale to raczej dla spokoju sumienia niż z chęci reanimacji tego akurat egzemplarza, ponieważ wpadłam na pomysł zupełnego przeprojektowania wnętrzności urządzenia przy zachowaniu starego look&feel, który mi się po prostu podoba i klimatem pasuje do V543
Parametry oryginału w skrócie:
* dwa zależne tory zasilające, wiodący/śledzący zakres 0-40V @ 500mA max
* ograniczenie prądowe ustawiane zworami na tyle (to zgaduje akurat, na czuja nieco)
W moich realiach tak wysoka góra napięć nie jest przydatna, max to jest 25..30V, za to wydajność prądowa przydałaby się powyżej tych 0.5A, takie nice to have. Wiele razy już zdarzyło się w użytkowaniu zasilacza-Lucyferka, że podcięcie prądowe uratowało plątaninę na stole przez usmażeniem, zatem przestawianie Imax musi być w miarę komfortowe, sygnalizacja bieżących ustawień - widoczna i klarowna. Pomiary prądu i napięcia mogą być analogowe, nawet klimatycznie byłoby, w przypadku konieczności precyzyjnego wycyrklowania - po prostu zapnę multimetr.
Po nowemu chcę mieć tak:
* symetryczne 0..25/30V wspólna regulacja jedną gałką
* Imax co najmniej 0.5A z kilkoma progami podcięcia: np. 50/100/250/500 mA
* Możliwe dodatkowe niezależne tory +5 +12 @ 1A
Zasilacz ma być liniowy i zdatny do długodystansowej pracy ciągłej, żadne impulsowe wynalazki ani nic, nie lubię i już.
Główne założenie jest takie, aby wpasować się istniejącą płytę czołową bez konieczności wiercenia, zmiany opisów zatem tak:
1. podstawowy układ regulacji napięcia - jeden z wielu, jakie wyskoczyły na hasło `symmetrical supply schematic`, celuję w parę LM317/337 lub 2xL200
https://cdn.head-fi.org/a/34386_thumb.jpg
ale jest kilka innych fajnych konfiguracji, przykładowo:
http://1.bp.blogspot.com/_f6Eg2Cs0ozI/S ... tled-1.jpg

czy taki:
http://www.electroniq.net/sites/default ... -tl071.JPG
tu widzę układ mocy OPA501 f-my Burr-Brown i powinno zagrać ładnie.
Paradoksalnie ograniczeniem dla mnie jest jeden potencjometr wieloobrotowy (jego gałka,opis, miejsce na płycie), to znaczy z jedną sekcją, są takie dualne 10xobrót w sklepach internetowych, ale ceny mają z koziej trąbki, a helipotów zwykłych sporo u mnie, różnych.
Oczywiście pozostaje zagadnienie parametrów napięciowych transformatora, nie mierzyłam tam nic jeszcze, ale to sprawa do ogarnięcia - najwyżej się z kimś pozamieniam na inne żelazo, w obudowie sporo jest miejsca i chassis typu klatka daje spore możliwości montażowe, nawet dwóch Tr.
2. ogranicznik prądowy - zgodnie z dokumentacją LM3xx/L200, konfiguracja rezystorów ogranicznika przekaźniczkami, zwierającymi równolegle kolejne R (tak mam w Lucyferku, działa idealnie), sygnalizacja przy pomocy led-a RGB w miejscu kontrolki od zasilania. Aktualnie ona ma czerwony łebek, ale mam na oku taką przezroczystą, kolor kontrolki pokaże aktualne ustawienie Ic max (np. czerwona 500mA...niebieska 50mA). Zmiana konfiguracji ogranicznika - przełącznik z ośką w miejscu aktualnego potencjometru `tracking`. Nie musi mieć gałki, mogę go spokojnie ruszać szerszym śrubokrętem, jak aktualnie nastawia się istniejący tam potencjometr. Możliwa opcja cyfrowa - i wtenczas będzie pushbutton, ale to chyba przekombinowane jednak.
3. wskaźniki analogowe - koniecznie zagospodaruje to co jest, tylko skala woltomierza zostanie zmieniona na 0..25 albo 0..30, okaże się. Z amperomierzem podobnie, w przypadku podniesienia Imax. Skan, korekta obrazka, wydruk na sztywnym papierze kredowym (kartonie), jak dyplomy. Tu mam pole manewru, ponieważ mierniki na froncie to `gołe` ustroje, posobnik/bocznik (w formie elektronicznej) to ta płytka, którą widać na zdjęciu a do której dokręcone były zaciski ustrojów. No, Pani z Kosą mało co uciechę by miała, ale jednak instynktu nie straciłam. Chcąc sprawdzić czy woltomierz jest ok myślę - podłączę baterie 9V, przecież do 50V skala jest ale jednak zmierzę go omomierzem pierwej. No i na zakresie 20k oba na 1/5 skali a rezystancja ustroju pokazała się jakieś ~2.2k. I byłoby po woltomierzu.
4. zaciski wyjściowe - sensing i output pewnie zostaną jak w oryginale, opisane ładnie przecież. Jeżeli zdecyduje się na dodatkowe 5/12V to pewnie terminale dam na zadzie.
5. przełączniki pomiar dodatnie/ujemne U/I - zostają oczywiście, w sumie to że ustroje są bez ograniczników jest ułatwieniem, bo w przypadku amperomierza odpada mi problem chwilowego rozwierania się obwodu przy przełączaniu miernika z kanału na kanał. Tu mogę boczniki (rezystory pomiarowe) mieć na stałe, przełączany będzie sam ustrój, układowo wygodnie nawet. Z woltomierzem problemu nie ma.
6. fontanienka i wiatraczek - do środka Raspberry PI Zero Wifi, na tym SCPI umozliwiający zdalne monitorowanie urządzenia (I,U,T) przy pomocy taniego przetwornika A/C i DS1820
No i może wyjaśnienie dlaczego tak od razu rezygnuje z naprawy oryginalnej elektroniki z końca lat 70-tych. Otóż, chcę mieć z tego ustrojstwa pociechę w warsztacie a nie gadżet do pokazywania że mam. Ma być urządzeniem pewnym i bezpiecznym dla współpracującej elektroniki, a skutki niewłaściwej naprawy (bo np. coś przeoczyłam albo z niewiedzy nie uwzględniłam jakichś dodatkowych czynników) mogą być fatalne i kosztowne, a konstrukcja tego zasilacza nie jest trywialna. No i cóż, jeżeli moje własne rozwiązanie jednak pójdzie w szkodę i spowoduje zniszczenia - dość precyzyjnie wiem do kogo mieć pretensje.
Tyle z ogólnych wytycznych kierunkowych, póki co mam pisaninie do EdW więc i tak dłubać nic nie będę, może w międzyczasie znajdzie się pdf z instrukcją, zobaczymy.
Jakie są warunki brzegowe to napisałam, priorytetem jest dla zachowanie klimatu panelu frontowego Meratronik P303.
Za konstruktywne pomysły czy komentarze na temat przedstawionych wyżej pomysłów z góry bardzo dziękuje, znacznie lepiej mieć szeroki wybór niż pustą kartkę. Za powstrzymanie się od `ale fajny || ja nie mam` również dziękuje.
Póki co tyle.