Jakiś czasu temu wróciłem do mojego hobby. Wyjąłem z zakurzonego kartonu CA80. Wydawało mi się, że już nic nie da się z tego zrobić... Jednak żal było wyrzucić takie znalezisko. Wpisałem w wyszukiwarkę "CA80" i zaskoczyło mnie, że nadal ktoś zajmuje się tym tematem. Najpierw trafiłem na "Elektrodę". Pochwaliłem się moimi ciągle milczącymi skarbami. Nawet kilka osób zareagowało, proponując pomoc w uruchomieniu. Zainteresowanie skończyło się, gdy ożywiłem pierwszy egzemplarz. Zacząłem bawić się nim, dokładając bardziej współczesne elementy. Ale pierwszy, zupełnie wyjątkowy egzemplarz pozostawał zahibernowany. Wymiana elementów nie dawała żadnych rezultatów. Aż do wczoraj. Okazało się, że szukam w niewłaściwym miejscu. Z tego samego kartonu wyjąłem miernik uniwersalny i zmierzyłem prąd... Przeprosiłem stary zasilacz, który nadal był w kartonie i problem sam się rozwiązał.
Wyjątkowość mojego CA80 bierze się stąd, że zbudowałem go w czasach, kiedy było to prawie niemożliwe. Części były tak drogie, że kupowałem po kilka kości na miesiąc. Mój nauczyciel Automatyki, od czasu do czasu wybierał się do Warszawy na "Koło" (cokolwiek to znaczy) i przywoził stamtąd wszystkie potrzebne skarby. Wiele z nich nie ma nawet nadruku... Lepiej nie wiedzieć skąd wzięły się na rynku. Z jednej z takich podróży przywiózł płytę główną CA80. Jest oryginalna, ale nie ma nadruku, więc pewnie pochodzi z partii próbnej, albo z odpadów. Nie miałem wiertarki, więc pan Wiktor (tak ma na imię), wywiercił w niej otwory. Pozostałe płytki rysowałem sam. Tak jak rysunki techniczne - tuszem kreślarskim. (Do dzisiaj mam buteleczki po tym tuszu...) Pan Wiktor potem je wytrawiał i wiercił, a po montażu pomagał mi uruchomić. Ponieważ jedynym kryterium doboru elementów była cena, trzeba było trochę się pogimnastykować. Przerobić dzielnik NMI, bo kwarc był 5 MHz. Musiał być taki, bo Z80 i CTC tolerowały tylko 2,5 MHz. 8255 nie chciał działać, ale okazało się, że ruszał po dotknięciu metalowej płytki na obudowie. Wystarczyło przylutować ją do masy...
Kiedy wszystko ruszyło, byłem najszczęśliwszym człowiekiem, jakiego znam.


