Strona 1 z 1

Ile przypadku jest w przypadku

: niedziela 18 paź 2020, 15:03
autor: gaweł
Każdy, kto realizował ręczny montaż płytki PCB z elementami SMD doświadczył tego, o czym piszę. Taka operacja wymaga właściwego rozłożenia elementów na PCB. Przy pracy bez wsparcia technicznego, przecież do takiej czynności budowa fabryki z odpowiednim wyposażeniem technicznym jest trochę przegięciem :-). Więc przy działaniu ręcznym właściwym wyposażeniem jest … penseta. Za jej pomocą elementy są rozkładane na PCB i później czy to do pieca, czy hot air, czy jakiekolwiek inne rozwiązanie. Ale zanim dojdzie do finału, trzeba się trochę narobić. Jak wiadomo, niektóre elementy mają swoją lewą i prawą stronę. W przypadku kondensatorów SMD, to są one w pełni symetryczne, więc nie ma to żadnego znaczenia. Jednak rezystory mają swoją lewą i prawą stronę, więc jest wskazane, by ten leżał „na plecach” a nie „na brzuchu”. To oznacza, że czasami trzeba go obrócić. Posługując się pensetą nie jest to nawet skomplikowane, ale...
Śladowe ilości pasty będącej na padach z czasem przenoszą się na pensetę. Za każdym razem jak jest kładziony element przy pomocy pensety powoduje to, że ta unurza się w tym czymś. Niejako transakcją wiązaną tej czynności staje się to, że elementy przyklejają się do pensety i ich właściwe zorientowane staje się czynnością upierdliwą.
probail_il01.jpg
Ideałem jest, by elementy w „zasobniku” były właściwie zorientowane. Niby w taśmie są one dobrze zorientowane ale branie pensetą elementów z taśmy nie jest wygodne. Ja „wysypuję” elementy z taśmy najczęściej na kartkę papieru i traktuję to jako zasobnik.
probail_il02.jpg
Jednak elementy na kartce mają przypadkową orientację. Wybierając te, które mają właściwą orientację, szybko się „wyczerpują” i należy pozostałe poddać operacji naprowadzenia do właściwej pozycji. Zauważyłem, że taka kartka papieru doskonale się do tego nadaje, wystarczy lekko uderzyć we właściwe miejsce i część z nich poddaje się i przyjmuje pozycję właściwą. Dobre efekty uzyskuje się, jeżeli kartka jest lekko „pofałdowana” i nie przylega do stołu. Drogą eksperymenty można znaleźć najbardziej „czułe” miejsce, które daje największy uzysk: najwięcej elementów podskakuje.
probail_il03.jpg
Prezentuje to króciutki film.
probail_il04.mov
I tu naszła mnie pewna refleksja: ile przypadku jest w przypadku. Teoretycznie w przybliżeniu powinno być „lewych” i „prawych” tyle samo. Nie chce mi się dokładnie liczyć, ale mam wrażenie, że nie jest to do końca zgodne z tym, czego uczyli mnie na matematyce. Rozumiem, że prawo wielkich liczb Bernoulli'ego i zrealizowana próbka nie jest reprezentatywna, ale tych „białych jest chyba więcej” niż tych „czarnych”.
probail_il05.jpg
probail_il06.jpg
probail_il07.jpg
probail_il08.jpg
Dlaczego „białych” jest więcej niż „czarnych”, to tak jakby komuś na tym zależało. Ile jest przypadku w przypadku? A może to nie jest przypadek?

Re: Ile przypadku jest w przypadku

: niedziela 18 paź 2020, 18:59
autor: Pikczu
To jak z masłem na kanapce. Zawsze ląduje masłem do dołu.
Wydaje mi się że identyczna zasada jest opisem na rezystorze.
Raczej grawitacja niż zdarzenie losowe.

Re: Ile przypadku jest w przypadku

: poniedziałek 19 paź 2020, 03:24
autor: gaweł
Pikczu pisze:To jak z masłem na kanapce. Zawsze ląduje masłem do dołu.
Wydaje mi się że identyczna zasada jest opisem na rezystorze.
Raczej grawitacja niż zdarzenie losowe.

Zgodzę się z tobą w całej rozciągłości, że to grawitacja... ale do tej pory zawsze mniemałem, że jest ona sprawiedliwa i obiektywna do bólu, czyli powinno być po równo :o .
Może trzeba poczynić jakieś badania naukowe :idea: , wiem, może sam napis (tak jak i masło) wprowadza asymetrię w rozkładzie masy. Trzeba rozwiązać równanie różniczkowe i ... :lol: :lol: :lol:

Re: Ile przypadku jest w przypadku

: poniedziałek 19 paź 2020, 08:03
autor: GrumpyRez
Ja nie wnikam, ja sobie ręcznie przed nakładaniem elementów odwracam na stronę czarną. Części wysypuje najczęściej na "podkładkę" metalową, coś ala nakrętka z słoika tylko znacznie grubsza i cięższa. U mnie z zrobiona była z nierdzewki.

Ewentualnie próby robiłem z rozciąganiem taśm na płaskiej powierzchni i chwyceniu ich np. klamerką. Folię zdejmowałem sukcesywnie posuwając się dalej.

Ogólnie ręczne nakładanie takich małych części to forma masochizmu... szczególnie przy więcej niż kilku płytkach.

Re: Ile przypadku jest w przypadku

: poniedziałek 19 paź 2020, 18:10
autor: gaweł
GrumpyRez pisze:Ogólnie ręczne nakładanie takich małych części to forma masochizmu...

Zgadzam się w całej rozciągłości, jednak czasami trzeba i nie ma inaczej. Z tego powodu nie używam mniejszych niż 0805, bo to już prawdziwa forma zadawania sobie cierpienia.

Re: Ile przypadku jest w przypadku

: poniedziałek 19 paź 2020, 19:20
autor: GrumpyRez
Ja prototypy staram się robić na 1206 i 0805..... jak sobie raz zrobiłem na 0603 i 0402 to musiałem sobie setkę przed lutowaniem wypić :lol:

Re: Ile przypadku jest w przypadku

: poniedziałek 19 paź 2020, 22:36
autor: gaweł
GrumpyRez pisze:...musiałem sobie setkę przed lutowaniem wypić

Zdarzyło mi się zaprojektować coś z 0603, ale montaż nie był moim problemem, więc mówiąc kolokwialnie "wali mnie to". Elementów 0402 to unikam jak mogę, chyba, że sobie zbuduję firmę z odpowiednim wyposażeniem do montażu, na co się jak na razie nie zanosi. Do takiej drobnicy to potrzebny mikroskop w oczach i nawet seta i lorneta nie pomoże. :lol:

Re: Ile przypadku jest w przypadku

: środa 21 paź 2020, 22:33
autor: Jacek
Witam - może mała pompka podciśnieniowa i przyssawka z otworem do zasłaniania palcem.
pozdrawiam Jacek.