Programator podzespołów w obudowie TQF
: poniedziałek 02 maja 2016, 00:04
Dawno, dawno temu zakupiłem dość sporo (były tanie po 40 centów za sztukę) procesorów ATMEGA w obudowie TQF. Są sytuacje, w których wyprowadzenie złącza KANDA powoduje straszne problemy w czasie projektowania płytki. Duża część osób testuje software na stykówce albo jakiejś płytce komercyjnej przeznaczonej do testów także napisany program nie wymaga żadnych poprawek. Wystarczy go wgrać do procka i nigdy więcej nie trzeba do niego wracać. Ja tak miałem gdy robiłem lampkę w kokosie. Wyprowadzenie złącza KANDA (ID 10) powodowało, że płytka stawała się zbyt duża i nie mieściła się w kokosie. Wtedy wpadłem na pomysł, że kupie sobie podstawkę TQF. Niestety ceny (200zł za sztukę) mnie powaliły na kolana. Programowanie procesora za 2 zł w podstawce 100x droższej? No wiem, że nie mam równo pod sufitem ale nie aż tak. Postanowiłem sprawdzić czy mój papierek inżyniera jest tylko papierkiem czy może jednak nie. Tak powstał pomysł zrobienia programatora. Na początku pomyślałem, że zrobię wyprowadzenie wszystkich PINów procesora ale moje wrodzone lenistwo wygrało i ograniczyłem się tylko do programatora. Zamiast gniazda KANDA użyłem złącza AVR ISP (6 pinów) bo akurat mój programator ma podłączony taki kabelek. Na początku powstał projekt płytki. Płytka ma wielkość około 3x3 [cm]. Całość została przykręcona do sklejki żeby było stabilnie.
Teraz najważniejsza część. Proces przygotowania płytki tak żeby działało, żeby procesor się nie przesuwał i ogólnie żeby całość działała jak należy. Płytkę wykonałem termotransferem. Proszę zwrócić uwagę, że część płytki, w której znajdują się PINy procesora jest w negatywie w stosunku do ścieżek i samego złącza programowania. Zrobiłem to w celu ułatwienia sobie wydrążeń, w których będzie osadzany procek. Także po wytrawieniu zabrałem się za drążenie dziur. W miejscu gdzie powinny być piny nie było miedzi natomiast miedź zgodnie z założeniami była w miejscu przerw między nóżkami procka. Wziąłem punktak i zacząłem drążyć wgłębienia. Muszą być odpowiednio głębokie żeby po wypełnieniu ich przewodnikiem nadal procesor był stabilnie umieszczony we wgłębieniach. Po zrobieniu odpowiednich dziur zamalowałem czarnym flamastrem kupionym w CASTORAMIE miejsca, które mają być zabezpieczone przed trawieniem, a zostawiłem tylko "nóżki" procesora. Po trawieniu posiadałem zatem podłączenie do programatora, zalane GND i zagłębienia bez miedzi w miejscu nóżek programatora. Oczywiście miedź oddzielająca nóżki też została wytrawiona. Przygotowałem roztwór butaprenu rozpuszczonego w rozpuszczalniku nitro albo acetonie - nie pamiętam (żeby zmniejszyć jego gęstość). Do tego roztworu wsypałem sproszkowane aluminium (miałem tego z pół kilo) i delikatnie, za pomocą zapałki zgniecionej na końcu przy pomocy młotka (na kształt pędzelka) pomalowałem miejsca gdzie ma być połączenie. Po dwóch dniach (pewnie wystarczy mniej ale akurat wtedy nie miałem czasu) sprawdziłem połączenia. Wszystko działało. Jedyna wada tego programator jest taka, że trzeba trzymać palcem procesor. Ale działa.
Niestety zarówno urządzenie jak i możliwości zostały w Polsce więc nie posiadam żadnych zdjęć. Pojawię się w Polsce to pewnie (jeśli nie zapomnę) porobię zdjęcia albo nawet wezmę ze sobą.
Teraz najważniejsza część. Proces przygotowania płytki tak żeby działało, żeby procesor się nie przesuwał i ogólnie żeby całość działała jak należy. Płytkę wykonałem termotransferem. Proszę zwrócić uwagę, że część płytki, w której znajdują się PINy procesora jest w negatywie w stosunku do ścieżek i samego złącza programowania. Zrobiłem to w celu ułatwienia sobie wydrążeń, w których będzie osadzany procek. Także po wytrawieniu zabrałem się za drążenie dziur. W miejscu gdzie powinny być piny nie było miedzi natomiast miedź zgodnie z założeniami była w miejscu przerw między nóżkami procka. Wziąłem punktak i zacząłem drążyć wgłębienia. Muszą być odpowiednio głębokie żeby po wypełnieniu ich przewodnikiem nadal procesor był stabilnie umieszczony we wgłębieniach. Po zrobieniu odpowiednich dziur zamalowałem czarnym flamastrem kupionym w CASTORAMIE miejsca, które mają być zabezpieczone przed trawieniem, a zostawiłem tylko "nóżki" procesora. Po trawieniu posiadałem zatem podłączenie do programatora, zalane GND i zagłębienia bez miedzi w miejscu nóżek programatora. Oczywiście miedź oddzielająca nóżki też została wytrawiona. Przygotowałem roztwór butaprenu rozpuszczonego w rozpuszczalniku nitro albo acetonie - nie pamiętam (żeby zmniejszyć jego gęstość). Do tego roztworu wsypałem sproszkowane aluminium (miałem tego z pół kilo) i delikatnie, za pomocą zapałki zgniecionej na końcu przy pomocy młotka (na kształt pędzelka) pomalowałem miejsca gdzie ma być połączenie. Po dwóch dniach (pewnie wystarczy mniej ale akurat wtedy nie miałem czasu) sprawdziłem połączenia. Wszystko działało. Jedyna wada tego programator jest taka, że trzeba trzymać palcem procesor. Ale działa.
Niestety zarówno urządzenie jak i możliwości zostały w Polsce więc nie posiadam żadnych zdjęć. Pojawię się w Polsce to pewnie (jeśli nie zapomnę) porobię zdjęcia albo nawet wezmę ze sobą.